* * * * * *
Mam na imię Firmeza (nienawidzę swojego imienia). Nazwiska nie posiadam. Mieszkam w Polsce, w jakimś małym miasteczku, kompletna dziura, ale Dom Dziecka tu jest. No dobra to miasto to wcale nie taka dziura. Jest blisko do Bydgoszczy i jest wszystko co potrzebne. Nie mam rodziców i nie znałam ich. Zostałam podrzucona pod drzwi Domu Dziecka.Do mojego kocyka w kolorze ciemnoniebieskim została przyczepiona karteczka z moim imieniem. Wychowawcy po mimo moich próśb nie chcieli zmienić mi imienia i tak już zostało. W szkole nie za bardzo dogaduje się z rówieśnikami. Wszyscy mi mówią, że jestem dziwna, inna, że powinnam iść do wariatkowa. Mimo tego dobrze się uczę, mam dobrą pamięć (wzrokową), najlepsze stopnie mam z matematyki i informatyki, najgorzej z języka polskiego, czytam bardzo dużo książek, najczęściej fantasy. Słucham rapu.Czasami nie wytrzymuje już tego syfu. Tylko raz myślałam o samobójstwie, ale to nie jest wyjście. Jeszcze trochę i będę pełnoletnia, a wtedy będę mogła stąd wyjść i zacznę normalnie żyć. Na razie na te nowe życie mam uzbieranych tysiąc złotych, jednak mam dopiero 16 lat więc uzbiera się więcej. Moim dzieciństwem są Młodzi Tytani. Kreskówkę tą znam już na pamięć. Jeszcze trzy lata i uwolnię się stąd. Jednak pewnego dnia ktoś skrócił mój czas na oczekiwanie. Pewien nieznajomy odwiedził nasz Dom Dziecka i powiedział, że chce ze mną rozmawiać. Pozwolono mu ze mną rozmawiać mimo, że nie podał żadnych danych osobowych. Powiedział mi, że wkrótce wszystko się zmieni i że mam być gotowa. Nie wiedziałam o co mu chodzi.Gdy następnego dnia spytałam innych o tego faceta to nikt nie wiedział o kogo mi chodzi, więc mnie zignorowali. Jak ja próbowałam sobie cokolwiek przypomnieć to, to całe zdarzenie wydawało mi się snem. Przyszykowałam się tak jakby nic się nie stało do szkoły. Na pierwszy rzut oka wszystko wyglądało tak samo jednak nie wiedziałam, że nic nie będzie takie same, że wszystko się zmieni.A ta zmiana zaczęła się tak...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz